Te owoce są jak koń trojański. Polacy uważają je za zdrowe, a
mogą obciążać serce
Autor: Andrzej Kiepała
•1 mies.•4 min czytania
Owoce kojarzą się ze zdrowiem, witaminami i naturalnym sposobem
na zastąpienie słodyczy. Z tego powodu wiele osób zakłada, że
można sięgać po nie właściwie bez ograniczeń. Tymczasem niektóre
z nich mają skład, który znacząco różni się od popularnych
jabłek, malin czy pomarańczy. Jedzone zbyt często i w dużych
ilościach mogą dostarczać znacznych ilości tłuszczu nasyconego
albo skoncentrowanych cukrów.
Dietetycy zalecają szczególny umiar w przypadku dwóch produktów,
które powszechnie uchodzą za zdrowe przekąski: kokosa oraz
suszonych daktyli.
Wiele osób uważa, że największym zagrożeniem dla wątroby jest
alkohol. Choć jego nadmierne spożycie rzeczywiście zwiększa
ryzyko uszkodzenia tego narządu, specjaliści zwracają uwagę, że
równie ważne są codzienne nawyki żywieniowe.
Nadmiar cukrów prostych, żywności wysoko przetworzonej czy
tłuszczów nasyconych może sprzyjać odkładaniu się tłuszczu w
komórkach wątroby oraz pogarszać funkcjonowanie całego
organizmu. Problem polega na tym, że takie produkty bardzo
często trafiają na nasze talerze.
Zdrowy produkt nie zawsze oznacza produkt bez limitu
Wiele osób rezygnuje z ciastek, batoników i cukierków,
zastępując je owocami. Sam kierunek jest zazwyczaj dobry, ale
łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że naturalne pochodzenie
produktu automatycznie pozwala jeść go w dowolnej ilości.
Problem pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy owoc zawiera wyjątkowo
dużo tłuszczu albo został wysuszony, przez co cukier i kalorie
znajdują się w znacznie mniejszej objętości. Właśnie dlatego
kilka daktyli można zjeść niemal niezauważenie, a kokos
traktować jak niewinny dodatek do każdego deseru. W
rzeczywistości obydwa produkty mogą bardzo szybko zwiększyć
kaloryczność posiłku.
Kokos skrywa coś, czego nie ma większość owoców
Kokos trudno porównać z typowymi owocami. Zamiast dużej ilości
wody i niewielkiej zawartości tłuszczu dostarcza go stosunkowo
dużo. Znaczną część stanowią tłuszcze nasycone.
To właśnie dlatego regularne spożywanie dużych ilości miąższu
kokosowego, mleczka kokosowego lub oleju kokosowego może
zwiększać podaż tłuszczów nasyconych w całej diecie. Ich nadmiar
może sprzyjać podwyższaniu poziomu cholesterolu LDL, określanego
potocznie jako „zły cholesterol”.
Nie oznacza to, że kokos trzeba całkowicie skreślić. Niewielka
ilość w deserze czy owsiance nie jest tym samym co codzienne
używanie dużych porcji oleju lub tłustego mleczka kokosowego.
Znaczenie ma przede wszystkim częstotliwość, porcja oraz
całokształt diety.
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby, które już mają
podwyższony cholesterol albo spożywają dużo tłustych produktów
zwierzęcych i wysoko przetworzonej żywności.
Suszone daktyle: naturalne, ale wyjątkowo słodkie
Daktyle często trafiają do fit deserów, batonów energetycznych,
koktajli i domowych kulek mocy. Zawierają błonnik oraz składniki
mineralne, dlatego zwykle mają lepszy skład niż tradycyjne
słodycze.
Nie zmienia to jednak faktu, że po wysuszeniu stają się bardzo
skoncentrowanym źródłem cukrów i energii.
Świeży owoc zawiera dużo wody, która zwiększa jego objętość i
sprzyja uczuciu sytości. W suszonych daktylach wody jest
znacznie mniej, dlatego można zjeść dużą ilość cukru w
niewielkiej porcji. Kilka sztuk nie wygląda jak obfity posiłek,
ale może dostarczyć porównywalną ilość energii co deser.
Zbyt duża ilość cukrów prostych w diecie może sprzyjać wahaniom
glukozy, zwiększać całkowitą podaż kalorii oraz utrudniać
kontrolowanie poziomu trójglicerydów. Jest to szczególnie ważne
dla osób z insulinoopornością, cukrzycą, nadwagą lub
zaburzeniami gospodarki lipidowej.
Ani kokos, ani suszone daktyle nie są produktami, których trzeba
bezwzględnie unikać. Problem polega na tym, że wiele osób nie
traktuje ich jak kalorycznych składników, lecz jak owoce, które
można jeść bez żadnego limitu.
Kokos bywa dodawany jednocześnie do owsianki, kawy, deserów i
dań obiadowych. Daktyle są natomiast podjadane prosto z
opakowania, wykorzystywane do słodzenia koktajli, kremów i
domowych przekąsek. W ten sposób ich ilość w diecie może szybko
wzrosnąć.
Najrozsądniejszym rozwiązaniem jest traktowanie ich jako
dodatku, a nie podstawy codziennego jadłospisu. Warto
kontrolować porcję, sprawdzać skład gotowych produktów i
pamiętać, że określenie „naturalny” nie oznacza automatycznie
„bez ograniczeń”.
Umiar jest ważniejszy niż zakazy
Owoce nadal powinny być elementem zróżnicowanej diety. Najlepiej
jednak najczęściej wybierać świeże produkty zawierające dużo
wody i błonnika, a suszone owoce, kokos oraz produkty na bazie
oleju kokosowego spożywać w mniejszych ilościach.
To właśnie regularne przekraczanie rozsądnej porcji, a nie
okazjonalne zjedzenie kilku daktyli czy odrobiny kokosa, może
stać się problemem.
Zdrowa dieta nie polega bowiem na dzieleniu produktów wyłącznie
na dobre i złe. Liczy się również ilość, częstotliwość i to, z
czym łączymy je na co dzień.
Treści mają charakter informacyjno-edukacyjny i nie zastępują
konsultacji lekarskiej. W razie nagłego, bardzo silnego bólu głowy
lub objawów neurologicznych należy niezwłocznie skontaktować się z
pomocą medyczną.